Na wstępie trzeba jasno zaznaczyć, że nie jest to zwykły, zdystansowany komentarz prasowy do toczącej się sprawy karnej. Osią tej publikacji jest obszerna odpowiedź dziennikarska na kuriozalne zarządzenie sędziego Marcina Zielińskiego – odpowiedź, która punkt po punkcie demaskuje jego intencje i obnaża kulisy niemal trzydekadowych działań wymiaru sprawiedliwości na szkodę Rafała i Mariusza Krzyształowskich. Nie mamy tu do czynienia z luźną opinią, lecz ze spójną, udokumentowaną analizą wieloletniego procederu bezprawia. To właśnie to pismo stanowi zasadniczy trzon niniejszej publikacji: jest jej organiczną częścią, głównym korpusem analitycznym, a nie przypadkowo doklejonym dodatkiem czy załącznikiem.
Wprowadzając Czytelnika w sprawę, trzeba powiedzieć wprost: wszystko, co dzieje się dziś na sali rozpraw w Szczecinku, ma swoje korzenie w konkretnych decyzjach, świadomych zaniechaniach i uporczywym ignorowaniu materiału dowodowego przez osoby, które z urzędu powinny stać po stronie prawa. Poniższa treść – zachowana w oryginalnym, interwencyjnym kształcie – jest integralnym elementem tego artykułu i jednocześnie precyzyjnym aktem oskarżenia wobec mechanizmu, który od lat systemowo rujnuje życie Rafała i Mariusza Krzyształowskich.
—————xxxXxxx—————
Wrocław, 24.11.2025 r.
Barbara Chwedeczko
Redaktor Naczelny
NCI Polska Mafia Sądowa
50-245 Wrocław
ul. Trzebnicka 13 / 14
Sygn. akt IIK 14/25
Sąd Rejonowy w Szczecinku
II Wydział Karny.
SR Marcin Zieliński
Odpowiedź na zarządzenie Przewodniczącego Marcina Zielińskiego z dnia 04.11.2025 r. dotyczące kwestii „rzekomego udziału w sprawie w imieniu organizacji społecznej”
Szanowny Panie Marcinie,
jak wynika z treści mojego jasno sprecyzowanego pisma z dnia 04.11.2025 r., miało ono wyłącznie charakter interwencyjny i zostało złożone do akt z mojej własnej inicjatywy jako dziennikarki śledczej NCI „Polska Mafia Sądowa”, wraz z 6-stronicowym załącznikiem zawierającym pytania do r.pr. Anety Bordygi-Szałek. Z konieczności zwróciłam się do Sądu o urzędowe doręczenie jej tego pisma, ponieważ według jej twierdzeń dokument „nie otwierał się” w załącznikach do wysłanego jej e-maila, który jednocześnie stanowił test jej rzetelności zawodowej. Z jego treści wprost wynika, że występuję jako dziennikarka śledcza, a nie przedstawiciel jakiejkolwiek organizacji. Jako osoba monitorująca tę sprawę i znająca akta oraz rzeczywiste powody jej zainicjowania przez Marzenę Żak, asystowałam Rafałowi Krzyształowskiemu podczas spotkania z wyznaczoną mu z urzędu obrończynią. W jego trakcie pani mecenas konsekwentnie odmawiała zapoznania się ze wskazanym jej materiałem dowodowym, dotyczącym podstaw odsunięcia od sprawy całego okręgu sądowniczego Koszalina, twierdząc, że „nie będzie tego robić, bo przepisy prawa nie pozwalają na odsunięcie od tej sprawy całego okręgu” i że „tym zajmować się nie będzie, bo to nie ma związku z tą sprawą”.
Wiem też, że Oskarżony wielokrotnie próbował nawiązać z nią kontakt telefoniczny i e-mailowy, kierując do niej opisy sprawy i linki do materiałów dowodowych; w praktyce pozostawało to bez reakcji, mimo że dotyczyło udokumentowanego publicznie wieloletniego procederu przestępczego na jego i jego syna szkodę, w tym odnoszącego się do jej karygodnej postawy wobec niego. W związku z tym, że wobec Rafała Krzyształowskiego niemal wszyscy obrońcy z urzędu, poza Arturem Kotynią i Damianem Wiśniewskim, zachowywali się w sposób niemal identyczny, działając z premedytacją na jego szkodę, byłam zmuszona zareagować, aby nie dopuścić do powielenia znanego już scenariusza. Wysłałam do pani mecenas e-maila z 6-stronicowym załącznikiem stanowiącym opis historii spraw Rafała Krzyształowskiego oraz skonkretyzowane pytania dotyczące jej zaangażowania w obronę jego interesu prawnego. Odpowiedziała, że załączniki się „nie otwierają”. Ponowiłam ich wysłanie, lecz nie uzyskałam żadnej odpowiedzi. Ponieważ termin posiedzenia był bliski, a po zapoznaniu się z treścią mojego pisma (które rzekomo się „nie wyświetlało”) i zawartych w nim pytań należało się liczyć z tym, że pani mecenas nie odbierze już żadnej korespondencji ode mnie jako – w jej ocenie – pochodzącej od „nieuprawnionej osoby”, jedynym realnym sposobem, aby pismo w ogóle do niej dotarło, było pośrednictwo Sądu. Tak też zrobiłam, składając pismo z dnia 04.11.2025 r. z wyraźną prośbą o jego doręczenie obrońcy z urzędu. Z protokołu posiedzenia wynika jednak, że Sąd ograniczył się jedynie do odnotowania wpływu pisma NCI „Polska Mafia Sądowa” do akt, koncentrując się wyłącznie na piśmie oskarżonego. W mojej ocenie zignorowanie treści mojego pisma, połączone z wcześniejszą odmową zapoznania się z materiałem dowodowym, skłoniło panią mecenas do natychmiastowego złożenia wniosku o zwolnienie jej z funkcji obrońcy z urzędu i próbę przerzucenia odpowiedzialności za tę decyzję na oskarżonego, który – według niej – „szkodzi sobie swoim zachowaniem”. Działałam, mając na względzie zgromadzony arsenał dowodowy, ważny interes publiczny oraz dobro Rafała Krzyształowskiego i jego syna Mariusza – osób od blisko trzech dekad z premedytacją i systemowo krzywdzonych w bestialski sposób przez powiązanych ze sobą sędziów, prokuratorów, policjantów, obrońców z urzędu oraz dyspozycyjnych lekarzy psychiatrów, do czego – w mojej ocenie – niewątpliwie należy również oskarżycielka Marzena Żak. Lista tych osób została opublikowana w NCI „Barwy Bezprawia” i znajduje się na niej również Pana nazwisko, wymienione na pozycji 6. W związku z powyższym jednoznacznie oświadczam, że: – nie występowałam i nie występuję w tej sprawie jako przedstawiciel jakiejkolwiek organizacji społecznej, – nie składałam żadnego wniosku o dopuszczenie organizacji do udziału w postępowaniu w trybie art. 90 k.p.k., – nie zamierzam składać do akt statutów, pełnomocnictw ani innych dokumentów organizacji, ponieważ nie ma ku temu żadnych podstaw faktycznych ani prawnych. Moja aktywność ma charakter wyłącznie dziennikarski – interwencyjny i dokumentacyjny – i tak powinna być traktowana. Pańskie zarządzenie, żądające uzupełnienia rzekomych „braków formalnych” w oparciu o art. 90 k.p.k., traktuję jako próbę sztucznego wtłoczenia tej działalności w nieadekwatny schemat oraz ograniczenia niezależnej kontroli opinii publicznej nad tym postępowaniem. Bez względu na dalszy bieg sprawy proces ten zamierzam w całości udokumentować. Przed terminem rozprawy – o ile mimo przeszkód prawnych faktycznie będzie ona przez Pana procedowana w szczecineckim sądzie – złożę stosowny wniosek dziennikarski o umożliwienie utrwalenia jej przebiegu za pomocą dostępnych środków rejestrujących, co uzasadnia ważny interes społeczny, dobro wymiaru sprawiedliwości oraz dobro oskarżonego. W wykonaniu zarządzenia z dnia 04.11.2025 r. przedkładam niniejsze wyjaśnienia, stanowczo sprzeciwiając się kwalifikowaniu mojej aktywności dziennikarskiej jako wniosku o udział w sprawie w trybie art. 90 k.p.k. Na marginesie wskazuję, że znając krytyczną treść mojego pisma skierowanego do Anety Bordygi-Szałek, Pan Sędzia – zamiast przyjąć jej rezygnację z funkcji obrońcy i wyciągnąć konsekwencje z ujawnionej bierności – wniosek ten oddalił, nie podejmując żadnej próby jej zdyscyplinowania ani nawet nie doręczając przeznaczonej dla niej korespondencji, stanowiącej elementarną weryfikację jej kwalifikacji zawodowych oraz faktycznej aktywności procesowej. W ten sposób wszedł Pan w oczywisty konflikt prawny i etyczny: zamiast stać na straży interesów oskarżonego i rzetelności obrony, faktycznie stanął Pan po stronie biernego obrońcy, chroniąc go przed ujawnieniem zaniedbań i blokując dotarcie do niego istotnych informacji.
Dodatkowo był Pan co najmniej dwukrotnie zobowiązywany wnioskami dziennikarskimi do zweryfikowania dowodów przestępstw Pańskiego środowiska zawodowego, zgromadzonych w aktach tej sprawy, i zignorował Pan tę powinność, naruszając wynikający z art. 304 k.p.k. obowiązek reagowania na wiarygodne informacje o przestępstwie. Oznacza to, że nie tylko nie stanął Pan po stronie prawa, ale po raz kolejny wpisał się Pan w mechanizm ochrony własnego środowiska korporacyjnego przed odpowiedzialnością karną. Ponadto wskazuję, że w protokole posiedzenia pojednawczego całkowicie pominięto fakt wniesienia przez oskarżonego do akt sprawy wcześniejszych pism procesowych oraz obszernej dokumentacji dowodowej, w tym licznych publikacji i materiałów audiowizualnych – w szczególności dwóch filmów dokumentalnych z pikiety pod sądem w dniu 31.07.2025 r. – dokumentujących zorganizowany, wieloinstancyjny proceder przestępczy nie tylko na jego i jego syna szkodę, ale także na szkodę wymiaru sprawiedliwości, godząc tym samym w autorytet państwa. Brak jakiejkolwiek wzmianki o tej dokumentacji w protokole jest niedopuszczalny. Tym bardziej, że dotyczy ona publicznie udowodnionych, świadomych i zorganizowanych działań przestępczych osób należących do tego samego środowiska sędziowsko-prokuratorskiego, które uważają się za właściwe do rozpoznania niniejszej sprawy. Osoby te będą musiały odnieść się do dowodów własnego bezprawia, ze świadomym, zorganizowanym działaniem na szkodę interesu prawnego Rafała i Mariusza Krzyształowskich, a także z forsowaniem rozpoznania sprawy w sądzie, który ma współudział w wydawaniu całych serii wyroków i postanowień – oderwanych od materiału dowodowego i realiów życiowych – rujnujących ich życie i zdrowie. Ten materiał dowodowy nie może być przez Pana zignorowany, ponieważ z treści akt i podejmowanych przez Pana rozstrzygnięć wynika, że miał Pan pełną wiedzę o tym stanie rzeczy i mimo to go Pan nie przeciął, wydając pośrednie decyzje procesowe w postaci postanowień związanych ze sprawami Rafała i Mariusza Krzyształowskich, „uwalając” ich zasadne środki skargowe, szkodzące ich interesom prawnym, a także poprzez niepodejmowanie działań z urzędu, o których mowa w art. 304 k.p.k., w sytuacji posiadania pełnej wiedzy o wieloletnim procederze przestępczym swojego środowiska na szkodę oskarżonego i jego syna. Taka postawa, przy świadomości skali tego procederu, w praktyce wzmacnia i utrwala bezprawny mechanizm, którego ofiarą pozostaje oskarżony. Sędzia, który nie dostrzega arsenału zbrodni popełnianych na oskarżonym, nie jest w stanie dostrzec również dowodów jego niewinności. Proces, który wytoczyła mu Marzena Żak, ma służyć spacyfikowaniu prawdy o niej samej – prawdy wynikającej z upublicznionego materiału dowodowego cyklu „Barwy Bezprawia”, w tym publikacji i filmów znajdujących się w aktach sprawy, a nie z jakichkolwiek prywatnych ocen czy swobodnych interpretacji dziennikarza. Jego publikacje stanowiły jedynie nośnik tego materiału dowodowego, wiernie przytaczając i dokumentując ujawnione tam fakty. Chce tego dokonać rękami tych, którym wcześniej pomagała go sponiewierać, wykorzystując fakt, że ich wyczyny również cyklicznie dokumentował i ujawniał w internecie za pomocą publikacji i filmów, znajdujących się obecnie w aktach sprawy. Skoro pisał prawdę i rzetelnie ją dokumentował, w tym niepodważalnym materiałem dowodowym, nie może być mowy o żadnych konsekwencjach karnych, co jednoznacznie wynika z treści art. 213 k.k. Wytoczenie tego procesu przy takich uwarunkowaniach oraz rozpoznawanie sprawy w Sądzie Rejonowym w Szczecinku, z pomijaniem w protokole kluczowych dowodów, zastrzeżeń co do sposobu losowania składu orzekającego, a także przy skandalicznym postanowieniu asesor sądowej o nieuwzględnieniu wniosku oskarżonego o wyłączenie od jego sprawy wszystkich sądów okręgu Koszalina i przydzieleniu mu do pomocy radcy prawnego specjalizującego się w sprawach doradczych, upadłościowych i księgowych, jest szczytem wszystkiego. Zwłaszcza że Aneta Bordyga-Szałek, podobnie jak Pan, nie dostrzega potrzeby zagwarantowania oskarżonemu rzetelnej obrony oraz prawa do niezawisłego sądu. W tej sytuacji powinien Pan rozważyć niezwłoczne przekazanie całych akt sprawy do Sądu Najwyższego – wraz z wnioskiem Rafała Krzyształowskiego o przekazanie sprawy do innego sądu, rzeczywiście odległego od Koszalina, oddalonego o około 350 km, oraz z rzetelną, pisemną analizą wszystkich złożonych przez niego materiałów dowodowych. Tylko takie działanie daje Panu szansę zachowania choćby pozorów bezstronności i zachowania czystego sumienia, a oskarżonemu – jedyną realną nadzieję, że być może tym razem wreszcie stanie przed sądem naprawdę niezawisłym i niezależnym, działającym w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej, o ile takie sądy w naszym kraju jeszcze w ogóle istnieją.
Załączniki:
1. Kopia pisma z dnia 04.11.2025 r. – interwencyjne pismo NCI „Polska Mafia Sądowa” z 6-stronicowym załącznikiem, które miało zostać doręczone przez sąd Anecie Bordydze-Szałek.
2. Publikacja NCI „Barwy Bezprawia” pt. „Lista nazwisk sędziów, prokuratorów, policjantów, adwokatów, psychiatrów i pracowników sądowych biorących czynny udział w 25-letnim zorganizowanym gnojeniu Rafała Krzyształowskiego i jego syna z opisem ról odegranych w tym bestialskim procederze przestępczym”.
3. Płyta DVD z filmem „Konfrontacja togowych zbrodniarzy z faktami i dowodami pod Sądem Rejonowym w Szczecinku”.
4. Płyta DVD z filmem „Burda pod sądem! Sędzia-furiat Ireneusz Góra bluzga na pikietujących: „Co wy tu odpierdalacie?!””.
„W trosce o pełną jawność niniejsza odpowiedź zostanie opublikowana w NCI „Polska Mafia Sądowa”.
—————xxxXxxx—————
Po zapoznaniu się z całością tego pisma widać wyraźnie, że nie mamy do czynienia z emocjonalnym wybuchem, lecz z konsekwentnie zbudowaną, opartą na konkretnych dokumentach narracją o systemowym bezprawiu. Pismo, będąc centralną częścią artykułu, wyznacza jego ton i kierunek: pokazuje, jak pomijanie kluczowej dokumentacji, lekceważenie wniosków dowodowych, manipulowanie składem orzekającym i forsowanie rozpoznania sprawy w sądzie współodpowiedzialnym za wcześniejsze orzeczenia tworzy zamknięty krąg bezkarności.
Zamieszczone wyżej wystąpienie nie jest „doklejonym” głosem strony, ale rdzeniem tej publikacji – to wokół niego buduje się cała opowieść o „barwach bezprawia” w togach. Jeżeli opisane tam fakty i zaniechania pozostaną bez reakcji instytucji, jeśli apel o przekazanie akt do Sądu Najwyższego i o realne oddalenie sprawy od Koszalina zostanie zignorowany, będzie to oznaczało, że system wymiaru sprawiedliwości w tej sprawie definitywnie opowiedział się nie po stronie prawa, lecz po stronie własnego komfortu i ochrony środowiskowej. A wtedy pytanie, czy w Polsce istnieje jeszcze sąd naprawdę niezawisły i niezależny, przestaje być publicystyczną figurą retoryczną i staje się gorzkim, brutalnie konkretnym opisem rzeczywistości, w której przyszło żyć Rafałowi i Mariuszowi Krzyształowskim – i wszystkim, którzy odważą się tę rzeczywistość dokumentować.
Początek formularza
Dół formularza

Dodaj komentarz