Zmowa Milczenia: Sędziowie Grzegorz Kachel, Beata Czebator Magulska, Jarosława Deja, Anna Judejko, Agnieszka Kędzierska, Jarosław Komorowski i Antoni Łuczak na straży przestępców w togach

Obowiązek zawiadomienia o przestępstwie – hipokryzja i zmowa milczenia w wymiarze sprawiedliwości

Zgodnie z art. 304 § 1 Kodeksu karnego, każdy obywatel ma społeczny obowiązek zawiadomić organy ścigania o przestępstwie ściganym z urzędu. Ale co, jeśli to właśnie ci, którzy mają stać na straży prawa — sędziowie, prokuratorzy, prezesi sądów — sami depczą ten obowiązek, pogrążając się w zmowie milczenia i moralnej zgniliźnie?

Sędzia Grzegorz Kachel, wiceprezes Sądu Rejonowego w Wejherowie, przewodniczący Wydziału Karnego, rzecznik prasowy sądu, wykładowca prawa – człowiek, który powinien uosabiać etos sprawiedliwości – stał się symbolem pogardy dla ofiar i triumfu bezkarności. Mając przed sobą niepodważalne dowody zorganizowanej przestępczości sądowo-prokuratorskiej w Koszalinie, wybrał milczenie. Nieprzypadkowo. Świadomie. Z premedytacją.

Postawa „nic nie widzę, nic nie słyszę” w jego wydaniu to nie zaniedbanie – to otwarte oplucie pokrzywdzonych, cyniczne splunięcie w twarz sprawiedliwości i policzek wymierzony w konstytucyjne fundamenty państwa prawa.

Beata Czebator-Magulska – prezes na urlopie od odpowiedzialności

Gdy sprawa zaczęła bulgotać, zamiast podjąć dialog z ofiarami, prezes Sądu Rejonowego w Wejherowie Beata Czebator-Magulska… zniknęła. Uciekła na nagły urlop, jakby problem można było zamieść pod dywan wakacyjnym wyjazdem. Tak wygląda tchórzostwo ubrane w togę. Tak wygląda ucieczka od prawdy. Tak wygląda systemowa zgnilizna.

 

Rafał Krzyształowski – ofiara wieloletniego terroru wymiaru sprawiedliwości – dostarczył sądom i prokuraturom szokujące, niepodważalne dowody: nagrania, dokumenty, świadectwa. Skala bezprawia, którą obnażył, była przerażająca. A co zrobił sędzia Kachel? Odwrócił wzrok. Milczał. Krył. I pozwolił, by sędzia Jarosława Deja bezkarnie „ukręciła łeb” sprawie, powołując się na przedawnienie – nie wskazując nawet, czego ono dotyczyło. Tymczasem poznańscy sędziowie Anna Judejko, Agnieszka Kędzierska, Jarosław Komorowski i Antoni Łuczak, zamiast bronić prawa, przyłożyli rękę do farsy, która odbywała się pod szyldem procedury sądowej. Zamiast wymiaru sprawiedliwości – teatr. Zamiast wyroków – przedstawienie bez scenariusza, za to z jasno podzielonymi rolami: ofiara do zniszczenia, przestępca do ochrony.

31 maja 2023 – sądowy dzień hańby

Tego dnia, w Sądzie Okręgowym w Poznaniu, Rafał Krzyształowski kolejny raz został upokorzony. Prokurator Jarosław Zając – ten sam, który przez rok nie zrobił nic w śledztwie – był otwarcie chroniony przez sędziowskich kolegów. Skarga na przewlekłość? Odrzucona. Prawda? Zdeptana. Sprawiedliwość? Pogrzebana. System nie zajął się przestępcami. Zajął się Krzyształowskim. Grzywny. Policja. Nękanie. Przesłuchania. Próby zastraszania. To był scenariusz na złamanie człowieka, który odważył się mówić prawdę. Każde jego działanie, każde wystąpienie – tłumione brutalnie, jak w czasach najciemniejszego PRL-u.

Represje psychiatryczne. Izolacja. Zatrzymania. Hańba bez końca

Rafał Krzyształowski i jego syn byli traktowani gorzej niż kryminaliści. Zastraszani. Izolowani. Szykanowani. Przenoszeni do psychiatrii jak za komuny. Poddawani brutalnym interwencjom. A ich oprawcy? Dalej w togach, dalej w urzędach, dalej bezkarni. W sieci można obejrzeć dokumenty takie jak „Wendetta koszalińskiej Cosa Nostry” czy „Skorumpowani Bezkarni – Mafia sądowa Okręgu Koszalina”. To nie są filmy. To są akty oskarżenia wobec systemu, który od lat funkcjonuje jak zorganizowana grupa przestępcza pod ochroną państwa. W Polsce istnieje struktura mafijna, której członkami są sędziowie, prokuratorzy, prezesi sądów. Ludzie tacy jak Grzegorz Kachel, Jarosława Deja czy Jarosław Zając pokazują, że w III RP prawo to nie kodeks. To narzędzie kastowej ochrony interesów. Sędziowie przestali być strażnikami prawa. Stali się jego grabarzami. Ich nadrzędnym interesem nie jest prawda, lecz trwanie systemu – bez względu na koszty, bez względu na ofiary. Upubliczniona dokumentacja przestępstw popełnionych na Rafale i Mariuszu Krzyształowskich przez zamknięty, patologiczny układ z Koszalina to krzyk rozpaczy i gniewu. To akt oskarżenia wobec całego systemu. To wezwanie do działania. Do odpowiedzialności. Do buntu.

Czas, by ktoś wreszcie odpowiedział za te zbrodnie. I stanął przed sądem – tym razem prawdziwym.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*